Aktualnie Polecany Post

Wolność jest uczciwa - wolność to prawo Uniwersum

Dlaczego nie ma miejsc dla ludzi o otwartych umysłach? Gdzie na nowo weryfikowalibyśmy się w swych pomysłach Jest za to dużo miejsc dla...

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Kontrola własnego umysłu w obliczu medytacji

 Wszystko traci wartość i ważność w obliczu medytacji 
- kontrola własnego umysłu
- Kazda zabawa która ma swoje konsekwencje 
- Diabelscy Opiekuni

Decyzja należy do obserwatora - Decyzja i Konsekwencja. A Wartość i Ważność to siły zewnętrzne

Ogólnie odkryłem że sami podejmujemy decyzje w własnym życiu 
Są jedynie siły które w tym uczestniczą, ale nie decydują za nas, ale nie mamy kontroli dotyczącej tych sił - możemy jedynie zrozumieć pewne mechanizmy, by tak je wysymulować, by system uznał je za poprawne. Jak je wysymulujemy? To nie jest ważne czy uczciwie czy nie, ważne że system to "zaliczy"

Jezus mówił: że gdy każą Ci coś zrobić to zrób to podwójnie

- myślę że mówił wtedy o tych "złych charakterach" jako ,,siłach kontrolujących"

To co nam pomaga ja nazywam dobrymi duszkami 
To co nas kusi nazywam siłami złych duszków 

I zawsze z tego pokuszenia dotyczącego pragnień by mieć coś więcej za cenę tego by było w jakimś aspekcie gorzej - stoją te złe duszki ale nigdy nie ma sytuacji bez wyjścia - i w wyjściu z każdej sytuacji pomagają te dobre duszki - kwestia by medytować 

Te dobre duszki sprzyjają w medytacji 
A te złe duszki torują drogę naszemu ego - próbując sobie je przywłaszczyć - kombinują jak je zmanipulować, podcinają skrzydła, knują przeciwko obserwatorowi i kuszą ego do pragnień, które są zgubne

Dlatego warto decydować tylko w oparciu o medytacje, a zewnętrzne sprawy niech tracą wartość i ważność

Miliony ludzi na świecie przeżywa tragedie, społeczeństwo jest do tego codziennie przyzwyczajane, stajemy się na to obojętni.
Jednak to nie jest argument, by usprawiedliwiać tragedię w własnym życiu, że jeżeli miliony ludzi ma problemy to w tym życiu też muszą jakieś być. Trzeba postawić swoją sytuację jasno i skupić się na egzekwowaniu własnej decyzji, by dążyć do tego co jest istotne, czyli tylko do medytacji, w której obliczu to co zewnętrzne traci wartość i ważność, a z czasem wszystkie problemy zaczną znikać. Ponieważ nasze problemy wynikają z pragnień, które dotyczą scenariuszy. Gdy te pragnienia zaczną tracić swoją wartość i ważność w obliczu medytacji to pewnego dnia obudzimy się nie doświadczając żadnych problemów.

Dlatego trzeba zdecydować i mieć konsekwencje w medytacji i podejmować z tego usytuowania decyzje ufając życiu 

Wszystkie inne decyzje będą wynikać z pragnień, one doprowadzą do zguby

Być Blisko Boga
To Prawdziwa Droga

A umysł to droga iluzoryczna
Tylko Medytacja jest magiczna...
A myślenie do piekła prowadzi
Niech Cię Bóg cicho prowadzi...

Blisko Duszy, Blisko Boga
W jedności, zaufaniu droga...
Nie trać wiary w Duszy kwiat
Doświadczysz lepszy świat ...

Bez poszukiwań, bez pragnienia
Bez wyobrażeń, oczekiwań uniesienia
Przez które ego co nabiera znaczenia
Tworząc dumę toksycznego więzienia
A w gotowości, sercem wolności
Kodami światła, płomieniem miłości
Zmysły tkwią w umysłu wątpliwości
Ale w sercu jest tylko blask wolności
Bez urazy, a światłem zrozumienia
Świadek pełen miłości, wybaczenia
Mądrość tkwi więc w niepewności
Medytacja wypełnia stanem jakości

Być świadomością - zmagać z nieskończonością
Być bez świadomości - zniknąć w nieskończoności :)

Otóż jeżeli jesteś świadomością to dla Ciebie powinna istnieć tylko medytacja, czyli skupienie się na przytomności, by w niej zniknąć - w przytomności, która jest w sferze nieświadomości. 

A reszta powinna być wolą Boga, która dla Ciebie nie istnieje tylko dla ,,Woli nieznanego", która prowadzi do ,,niepoznanego", która zdarzy się jako ocean, któremu powinniśmy jako miłość zaufać czyli dla świadomości jest jako istnieje dla niej tylko medytacja.
Świadomość jako obserwator jest decyzyjny na tle przytomności, która jest domem, przytomności będącej kroplą w oceanie przytomności, która jest jednym.

Faktycznie każdego życie to inny poziom świadomości otaczający się w zupełnie innej materialnej sytuacji usytuowana w zupełnie innej sytuacji dla ego.
Jednak te problemy dotyczące tych sytuacji mogą z czasem znikać 

Osho mówił by nic nie robić i być nikim a wszystko samo się zdarzy 

Budda mówił by obserwować w ciszy a problemy same zaczną odpadać - by przestać się z nimi utożsamiać, a więc przestać je wzmacniać.

Sokrates nie zwracał uwagi na swoją wybuchową żonę i dlatego że nie karmił jej uwagą to nie zasilał jej, traciła znaczenie, dzięki czemu nie tracił energii na wchodzenie z nią w ,,wahadła relacji" tylko kontynuował dalej to co zaczął 

Ważne by wartość i ważność problemów traciła znaczenie w obliczu medytacji

Życie jako pragnienie nie istnieje, jest tylko życie jako medytacja.
Pragnienie to nie życie,a aspekt przetrwania jakiejś idei

Każda zabawa ma swoje konsekwencje

Człowiek zaczyna się staczać, gdy za mało ma dyscypliny i za dużo mu się wydaje jako wyobraża i za dużo wydaje mu się pieniędzy.

Jednak wyobraźnia nie jest dobrym pomysłem na siebie. Warto jednak widzieć realistycznie ten smród, brud, ubóstwo i chłam

Wyobraźnia zawsze przekracza granice, potencjał życia też ma ku temu wielką moc. Ale to się nie trzyma w ryzach. A kluczem jest trzymać się w ryzach - niestety tam mimo że jest ciasno to można lepiej się skupić, a wtedy mniej się wydaje....

Diabelscy Opiekuni 

Dopóki człowiek dryfuje w manipulacjach diabła nie może być jednocześnie sprawczym w swej wolności, ponieważ poprzez dryfowanie, które jest na każdym kroku ograniczane przez praktykowanie działania w manipulacjach tworzy nawyki ograniczeń.
Jednak kiedy odzyskuje kontrolę nad umysłem w sposób przyziemny wtedy diabeł przestaje mieć wpływ....
Kiedy odzyskuje kontrolę nad umysłem rozumiejąc prawa natury, rozumiejąc potencjał życia, rozumiejąc przebiegłość ustawioną w ograniczenia i iluzje - wtedy diabeł przestaje mieć wpływ

Napoleon Hill o tym pisał 
Że gdyby mieć całkowitą kontrolę nad swoim umysłem i połączyć się z nieskończoną energią to dostajemy dostęp do całej energetycznej bazy informacji o wszechświecie, a gdyby więcej osób to wiedziało to połączone w ten sposób umysły stają się bronią przeciwko manipulacjom diabła. Dopiero dwie głowy, a nie jedna stanowią moc, która może wyprowadzać z równowagi diabelskich opiekunów i zaniechać diabelskich intryg.
Takich ludzi, którzy mają całkowitą kontrolę nad swoim umysłem jest zaledwie 1-2 procent. Gdyby jedno całe pokolenie utwierdziło się w takim sposobie praktyki całkowitej kontroli nad własnym umysłem to system by szybko się skończył

Jezus powiedział: „Gdzie dwóch albo trzech gromadzi się w Moje imię, tam jestem pośród nich”. Oznacza to, że wspólnota ma szczególną moc duchową

Jednak też przesada skupienia się na konkretnym celu jak to mawiali ludzie sukcesu, by mieć obsesję w kwestii osiągnięcia sukcesu nie sprawdzi się tak do końca w dzisiejszym świecie, ponieważ człowiek bardzo głodny sukcesu może stworzyć w sobie "mentalność małego ćpunka", który bez sukcesu już nie potrafi normalnie funkcjonować, który bez podnoszenia poprzeczek staje się rozczarowany

A podnoszenie poprzeczek może być tak samo uzależniające jak władza, konsumpcjonizm, alkohol i narkotyki.
Niestety nawet sukces może stać się uzależnieniem, a to niestety może być pułapka, jeżeli tracimy kontrolę nad swoim umysłem i zaczynamy ryzykować dla czegoś lepszego, ponieważ może to stworzyć przyzwyczajenie, które stanie się problematyczne dla innych i destrukcyjne dla siebie. Niestety nie warto podnosić poprzeczek, warto być dobrym na optymalnym poziomie i dbać o kontrolę nad umysłem.

Najważniejsze jest bezpieczeństwo 
A do tego Najważniejsza jest dyscyplina
Ale do tego najważniejsza jest decyzja
A do tego najważniejsza jest cierpliwość
A do tego najważniejszy jest spokój
A do tego najważniejsza jest przytomność


poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Przechwytywanie Ego i Autentyczna Prawda i Wstrząs ku Niebiosom Duszy

Przechwytywanie Ego i Autentyczna Prawda 

Bóg nie jest światłem. Boga tu nie ma. Jest jedynie informacja stwarzania i aktualizacji Wszechświata, z którą można się zsynchronizować w harmonii z Duszą jako znikając w niej i stając się jednym z nią jako kropla w jej oceanie przytomności mówiąca językiem miłości,czyli językiem zrozumienia. Dusza jest wiecznym stwarzaniem, a Światło jest Aktualizacją.
Światło jest informacją Boga, ale Bóg jest poza wszechświatem, poza stworzeniem. Stworzenie jest jak komputer, którego dusza wygenerowuje w programach symulacji te procesy różnych wszechświatów - ich wiecznego stwarzania

Światło, które to tworzy jest po prostu przesyłem informacji tak jak w komputerze...

Światło jest wynikiem końcowym procesów dziejących się poza stworzeniem, poza Duszą Wszechświatów

Światło jest aktualizacją symulacji

Ogólnie jest Symulacja Światła i Symulacja Sztucznego Światła - czyli ego to taka sztuczna inteligencja jako mechanizm technologii, który przechwytuje swoim sztucznym światłem to co autentyczne...

Tak jak telewizor jest sztucznym światłem emitującym programy z studia narracji

Tak ego jest sztucznym światłem emitującym programy strategii z scenariuszy dotyczących ich konkretów 

Narracje tego świata bardzo sprytnie przechwytują ludzi w ich podświadomości - zabierają wolność w zamian za konkret gwarantujący przeżycie i jakieś ,,atrakcje". W podświadomości rozgrywają się te scenariusze ego, które ostatecznie są chwytane jak ryba na wędkę.

Bardzo sprytnie indoktrynacja, założenia systemu, propaganda, sytuacje podsuwające gotowe wnioski i gotowe decyzje doprowadzają do wewnętrznego scenariusza - kształtują wewnętrzny scenariusz w podświadomości, gdzie ego koniec końców wybiera opcję, która najbardziej pasuje najbogatszym - by wyzyskiwać ludzi i dawać im rozrywkę 

Każdy to może wiedzieć z źródła z przestrzeni głębi nieświadomości - wystarczy zadać pytanie do studni nieświadomości i zacząć tworzyć mocą tajemnicy...

Coś takiego jak człowiek nie istnieje 
Człowiek to jest technologia 

Nasza świadomość jest zmanipulowana w podświadomości do scenariuszy i roli 

Życie to technologia 

Każda żyjąca technologia jest stworzona w programie wszechświata 

Czyli jakby w tym wszechświecie jesteśmy życiem 

Z perspektywy świadomości to jest sen 

Z perspektywy ego to jest nieświadoma gra pełna gotowych scenariuszy - zwierzęca pogoń nieświadomego jako niedojrzałego dziecka za pragnieniami i przetrwaniem 

Z perspektywy Duszy jesteśmy jako fizyczność - jedynie technologią w oceanie transcendentalnych rozrywek Duszy, która generuje wszechświat 

Z perspektywy duszy jako świadomość jesteśmy kroplami w oceanie przytomności Duszy 

A z perspektywy światła jesteśmy naczyniami tajemnicy 

A z perspektywy Boga jako Stwórcy jesteśmy programem, który jest symulacją, być może rozrywką, być może eksperymentem a być może zabawą 

A z perspektywy wielkiego ego Jesteśmy instrumentami w jego fałszywym świetle szlachetnych idei o charakterze dehumanizacji, bezduszności i kłamstwa by mógł trwać sztuczny ,,idealny" świat w którym rządzi materialne poczucie spełnienia, materialny sen, przyziemne spełnienie wszystkich pragnień ale z poczuciem obojętności, pustki, braku duszy, sztuczności, mroku, bezsensu, nicości, nerwicy, uzależnień, dewiacji, teatru bez ludzkich odruchów, gry władzy, fantazji, sztucznych wartości, przemocy i tajemnicy miłości, która puka do drzwi - ale nikt nie otwiera? 

Hmmm....

Moc Wszechświata - Tajemnica Wszechświata.
Wie, widzi, rozumie ♥️♥️♥️✨

Prawda zawsze jest wstrząsem 

Człowiek zostaje z totalną niepewnością w której znikają wszelkie pytania 

I nie wiadomo już nic, 😁 🤷‍♂️ gdy odpowiedzi nie ma i nie będzie - jest poza stworzeniem 

I co teraz?

I zaczyna szukać znów jakichś konkretów.... Poczucia kontroli ...

Gdy ten wstrząs wyrwał z kontroli, wyrwał z Ziemi i wzniósł ku wolności która przeraża i fascynuje 

Bo przecież świat jest pełen konkretów to musi coś znów nadać sens i jakość - trzeba się w tej nieważkości czegoś przecież złapać? 

A prawda jest taka że jedynie niepewność i obserwacja w tym stanie wstrząsu są jedynym najwyższym stanem świadomości 

Nie trzeba się niczego łapać, niczego szukać, po prostu warto to przeżyć, doświadczyć 

Nic innego nie pozostaje, gdy odpowiedzi nie ma dla snu, halucynacji, symulacji... 

Jest tylko tajemnica, a odpowiedź jest poza tym wszystkim, poza stworzeniem - jest ,,możemy sobie wyobrażać?" - jest w głowie Stwórcy 

Ale bezsens! I co teraz? Życie czy śmierć nie mają sensu - są tylko doświadczeniem 

Wszechświat nie ma sensu - jest tylko doświadczeniem 

Ego próbuje znaleźć głębszy sens swojego przemijania, ale zostaje jedynie doświadczeniem i później odejściem w zapomnienie 

Tyle i aż tyle - przeraża to i fascynuje ale jest jedynie doświadczeniem, które nie ma meritum - pozostanie tajemnicą gdzieś poza stworzeniem, gdzie wyobraźnia nigdy nie sięgnie...

wtorek, 7 kwietnia 2026

50 anegdot o dzisiejszym świecie

50 anegdot o dzisiejszym świecie 

1. O latarni i mapie
W pewnym miasteczku ustawiono latarnię na wzgórzu, żeby oświetlała drogę nocą. Z czasem zaczęto ją traktować jak punkt kontroli ruchu — kto nie świecił zgodnie z „procedurą”, był uznawany za podejrzanego.
Zamiast patrzeć na drogę, ludzie zaczęli patrzeć na latarnię. Zamiast sprawdzać, czy coś jest bezpieczne, sprawdzali, czy zgadza się z regulaminem światła.
Po latach okazało się, że latarnia działała dobrze — to tylko ludzie przestali rozumieć, że jej celem było oświetlanie, nie ocenianie.

2. O ogrodnikach i chwastach
Dwóch ogrodników miało ten sam ogród. Jeden każdego dnia wyrywał chwasty, drugi zaczął obserwować glebę, wilgotność i nasłonecznienie.
Pierwszy był bardziej zajęty i zmęczony. Drugi — mniej zajęty, ale jego rośliny rosły stabilniej.
Z czasem pierwszy zaczął krytykować drugiego za „brak działania”, bo nie widział jego pracy jako pracy.
Drugi odpowiedział: „Ty walczysz z skutkiem. Ja próbuję rozumieć przyczynę.”

3. O radzie, która lubiła decyzje
W pewnej radzie najważniejsze były szybkie decyzje. Im szybciej ktoś mówił, tym bardziej był uznawany za kompetentnego.
Pewnego dnia pojawił się ktoś, kto długo milczał, zanim odpowiedział. Gdy w końcu zabrał głos, zaproponował rozwiązanie, które nie wymagało większości wcześniejszych działań.
Rada uznała go za „zbyt powolnego” i odrzuciła jego pomysł.
Kilka miesięcy później wrócono do tego samego problemu… i znów rozwiązano go szybko — tym razem jeszcze szybciej niż poprzednio, ale dokładnie tak samo nieskutecznie.

4. O mapie, która zaczęła rządzić terenem
Kartograf stworzył bardzo szczegółową mapę miasta. Była tak dokładna, że zaczęto jej używać nie tylko do orientacji, ale też do podejmowania decyzji administracyjnych.
Z czasem budynki zaczęto projektować tak, by zgadzały się z mapą, zamiast odwrotnie.
Pewnego dnia ktoś zauważył, że mapa przestała odpowiadać rzeczywistości — bo rzeczywistość była od dawna zmieniana, by pasowała do mapy.

5. O strażniku i ciszy
Strażnik miał za zadanie pilnować porządku. Z czasem zaczął reagować na każdy szmer, nawet najmniejszy.
W efekcie ludzie zaczęli poruszać się ciszej i ostrożniej. Nie dlatego, że było bezpieczniej — ale dlatego, że bali się przypadkowego hałasu.
Strażnik był przekonany, że jego obecność zwiększa porządek. W rzeczywistości zwiększała tylko ostrożność.

6. O spotkaniu, na którym wszystko było jasne
Na spotkaniu zarządu wszyscy zgodnie stwierdzili, że sytuacja jest „w pełni zrozumiała”.
Każdy rozumiał ją trochę inaczej, ale nikt nie chciał tego doprecyzować, żeby nie komplikować rozmowy.
Decyzję podjęto szybko — była spójna z wcześniejszymi decyzjami.
Po spotkaniu jeden z uczestników zapytał:
„Czy myśmy właśnie rozwiązali problem, czy tylko potwierdziliśmy, że go rozumiemy?”
Nikt nie odpowiedział — bo w protokole nie było przewidzianej odpowiedzi na to pytanie.

7. O procedurze, która zastąpiła sens
Wprowadzono procedurę, która miała zwiększyć efektywność.
Na początku była krótka i pomocna. Z czasem dodawano do niej wyjątki, wyjątki od wyjątków i dodatkowe kroki „na wszelki wypadek”.
Po kilku latach nikt już nie pamiętał pierwotnego celu procedury, ale wszyscy dokładnie wiedzieli, jak ją wykonać.
Kiedy ktoś zapytał „po co?”, usłyszał:
„Bo tak jest w procedurze.”

8. O liderze i pewności
Nowy lider był znany z tego, że mówił pewnie i zdecydowanie.
Im mniej czasu poświęcał na analizę, tym bardziej jego wypowiedzi brzmiały przekonująco.
Zespół początkowo czuł się bezpiecznie — ktoś „wie, co robi”.
Z czasem zaczęli zauważać, że decyzje zmieniają się często, ale ton głosu lidera pozostaje niezmiennie pewny.
W końcu ktoś zauważył:
„Może pewność nie wynika z wiedzy, tylko ją zastępuje.”

9. O systemie, który nie lubił pytań
W pewnym systemie najbardziej ceniono ludzi, którzy potrafili szybko odpowiadać.
Pytania były tolerowane — dopóki nie były zbyt trudne.
Jeśli ktoś zadawał pytania, które wymagały zastanowienia, zaczynano uznawać go za „niezaangażowanego”.
Z czasem ludzie przestali zadawać pytania — nie dlatego, że wszystko rozumieli, ale dlatego, że pytania nie były już mile widziane.
System działał sprawnie. Tyle że coraz mniej rozumiał, co właściwie robi.

10. O konflikcie i jego zarządzaniu
W organizacji pojawił się konflikt między działami.
Zamiast go zrozumieć, powołano zespół do „zarządzania konfliktem”.
Zespół szybko opracował zestaw zasad, które miały ograniczyć napięcia.
Konflikt faktycznie się zmniejszył — ludzie przestali ze sobą rozmawiać bezpośrednio, żeby nie łamać zasad.
Po czasie uznano to za sukces, bo „liczba konfliktów spadła”.
Nikt nie sprawdził, czy zniknęła przyczyna — czy tylko jej objawy.

11. O systemie, który uczył posłuszeństwa przez zmęczenie
System nie zawsze wymagał zgody.
Wystarczyło, że wymagał ciągłego reagowania.
Ludzie z czasem przestali zadawać pytania, bo pytania zajmowały więcej energii niż automatyczna zgoda.
Zmęczenie stało się cichym narzędziem regulacji.
12. O decyzjach podejmowanych bez pełnego obrazu
Decyzje zapadały szybko, bo brak pełnego obrazu był normą.
Zamiast czekać na zrozumienie, wybierano interpretację, która była najłatwiejsza do wdrożenia.
Z czasem szybkość zaczęła zastępować trafność.
Ktoś zauważył:
„Nie tyle wybieramy najlepszą opcję, co najszybciej akceptowalną.”
13. O narracji, która zastąpiła doświadczenie
Ludzie zaczęli opisywać rzeczywistość częściej, niż jej doświadczać.
Opis stał się ważniejszy niż obserwacja.
Jeśli coś nie mieściło się w narracji, było ignorowane lub reinterpretowane.
Pewien obserwator powiedział:
„To nie rzeczywistość się zmienia. To sposób jej opisu zaczyna ją filtrować.”
14. O autorytecie opartym na powtarzaniu
Autorytet zaczęto przypisywać tym, którzy najczęściej powtarzali te same tezy.
Powtarzalność zaczęła być mylona ze stabilnością myślenia.
Rzadko sprawdzano, czy za powtarzaniem stoi rozumienie.
Ktoś zauważył:
„Powtarzanie daje wrażenie pewności, nawet gdy nie ma za nim zrozumienia.”
15. O strukturze, która broniła samej siebie
System zaczął reagować na krytykę jak na zagrożenie.
Zamiast ją analizować, próbował ją neutralizować.
Z czasem mechanizmy obronne stały się ważniejsze niż pierwotny cel systemu.
Pewien głos powiedział:
„Gdy struktura zaczyna chronić siebie bardziej niż sens, traci kontakt z tym, co ją uzasadniało.”
16. O krótkowzroczności i jej konsekwencjach
Krótkowzroczne decyzje były łatwiejsze do podjęcia, bo odnosiły się do natychmiastowych efektów.
Długoterminowe skutki pozostawały niewidoczne na etapie decyzji.
Z czasem skutki zaczęły wracać jako nowe problemy, wymagające kolejnych szybkich reakcji.
Ktoś zauważył:
„To, czego nie uwzględniasz dziś, wróci jutro jako kryzys.”
17. O konflikcie między komfortem a rozwojem
System preferował stabilność nad zmianę.
Zmiana była postrzegana jako ryzyko, nawet jeśli prowadziła do poprawy.
Ludzie zaczęli unikać niewygodnych pytań, bo wywoływały napięcie.
Pewien obserwator powiedział:
„Komfort chroni stan obecny, ale może też blokować rozwój.”
18. O wiedzy bez integracji
Wiedza była dostępna, ale nie zawsze integrowana.
Ludzie posiadali informacje, lecz nie zawsze łączyli je w spójne rozumienie.
Z tego powstawały sprzeczne interpretacje tej samej rzeczywistości.
Ktoś zauważył:
„Informacja nie staje się zrozumieniem automatycznie. Wymaga refleksji.”
19. O presji grupy
W grupie łatwiej było przyjąć dominującą opinię niż ją zakwestionować.
Nie dlatego, że była prawdziwsza, ale dlatego, że była już obecna.
Sprzeciw wymagał dodatkowej energii i gotowości na dyskomfort.
Z czasem milczenie zaczęło być mylone ze zgodą.
20. O sensie i jego utracie w działaniu
Działania były wykonywane poprawnie, zgodnie z procedurami i oczekiwaniami.
Jednak coraz rzadziej pytano, czy nadal prowadzą do zamierzonego celu.
Środki zaczęły funkcjonować niezależnie od celu.
Ktoś powiedział:
„Gdy zapominasz po co działasz, pozostaje tylko to, jak działasz.”

21. O kontroli przez niejasność
System nie zawsze był przejrzysty.
Niejasność pozostawiała przestrzeń do interpretacji, a interpretacja dawała poczucie kontroli tym, którzy ją formułowali.
Z czasem ludzie zaczęli dopasowywać swoje rozumienie do tego, co było niejasne, zamiast odwrotnie.
Ktoś zauważył:
„Gdy coś nie jest jasno określone, umysł sam wypełnia brak — często własnymi założeniami.”
22. O bezpieczeństwie jako narracji
Bezpieczeństwo zaczęto definiować przez procedury, nie przez rzeczywiste warunki.
Jeśli procedury były spełnione, uznawano, że ryzyko zostało ograniczone.
Rzeczywistość jednak nie zawsze respektowała procedury.
Pewien obserwator powiedział:
„Poczucie bezpieczeństwa może pochodzić bardziej z dokumentu niż z sytuacji.”
23. O konflikcie i jego tłumieniu
Konflikt nie zawsze był rozwiązywany.
Często był tłumiony, by utrzymać pozorną harmonię.
To, co nie zostało wyrażone, nie znikało — jedynie zmieniało formę.
Z czasem pojawiało się w innym miejscu, w innej postaci.
Ktoś zauważył:
„To, co niewypowiedziane, nie znika — czeka.”
24. O iluzji zgody
Grupa mogła wyglądać na zgodną, mimo że jej członkowie mieli różne odczucia.
Zgodność była deklarowana, niekoniecznie doświadczana.
Ludzie przyjmowali wspólne stanowisko, by uniknąć napięcia.
Pewien głos powiedział:
„Cisza nie zawsze oznacza zgodę. Czasem oznacza brak przestrzeni na sprzeciw.”
25. O efektywności bez kierunku
Efektywność zaczęła być mierzona ilością działań, nie ich znaczeniem.
Ludzie robili więcej, ale nie zawsze w tym samym kierunku.
Z czasem pojawiło się wrażenie ruchu bez postępu.
Ktoś zauważył:
„Można poruszać się szybko i nadal pozostawać w tym samym miejscu.”
26. O uproszczeniach
Uproszczenia pomagały radzić sobie z złożonością.
Jednak gdy stały się jedynym sposobem postrzegania, zaczęły zniekształcać obraz całości.
Rzeczywistość była bardziej złożona niż modele, które ją opisywały.
Pewien obserwator powiedział:
„Model nie jest rzeczywistością — jest narzędziem, które ją przybliża, ale nie zastępuje.”
27. O roli przekonań
Przekonania dawały strukturę myśleniu.
Jednak gdy zaczęły być traktowane jako absolutne, ograniczały możliwość zmiany perspektywy.
Ludzie bronili przekonań, nawet gdy doświadczenie wskazywało na ich ograniczenia.
Ktoś zauważył:
„Przekonanie może porządkować świat, ale może też zamknąć dostęp do nowych spostrzeżeń.”
28. O presji czasu
Czas był używany jako uzasadnienie dla szybkich decyzji.
„Nie mamy czasu” stało się powodem, by nie analizować głębiej.
W efekcie decyzje były podejmowane częściej na podstawie dostępnych w danej chwili uproszczeń.
Pewien głos powiedział:
„Brak czasu często oznacza brak przestrzeni na refleksję, nie brak możliwości jej wykonania.”
29. O kompetencji i jej pozorze
Kompetencja była często oceniana na podstawie widocznych rezultatów i pewności w wypowiedzi.
Rzadziej brano pod uwagę proces rozumienia, który za nimi stoi.
Z czasem pewność zaczęła być utożsamiana z kompetencją.
Ktoś zauważył:
„To, co wygląda na kompetencję, nie zawsze nią jest — może być jedynie jej prezentacją.”
30. O adaptacji do systemu
Ludzie zaczęli dostosowywać swoje zachowania do oczekiwań systemu.
Nie zawsze świadomie — raczej przez obserwację tego, co było nagradzane lub akceptowane.
Z czasem adaptacja stała się naturalnym odruchem.
Pewien obserwator powiedział:
„System kształtuje zachowanie nie tylko przez reguły, ale przez to, co wzmacnia.”
31. O redukcji złożoności
Złożone problemy były upraszczane do form, które można było łatwo zarządzać.
To, co nie mieściło się w uproszczeniu, bywało pomijane.
Z czasem pojawiały się rozwiązania skuteczne w modelu, ale nie w rzeczywistości.
Ktoś zauważył:
„Im bardziej coś upraszczasz, tym bardziej musisz uważać, co tracisz po drodze.”
32. O roli doświadczenia
Doświadczenie pozwalało dostrzegać wzorce, które nie były widoczne na poziomie teorii.
Jednak doświadczenie bez refleksji mogło prowadzić do utrwalania tych samych schematów.
Zrozumienie wymagało połączenia doświadczenia z uważnością.
Pewien głos powiedział:
„Samo doświadczenie nie wystarczy — potrzebna jest jeszcze interpretacja, która je porządkuje.”
33. O niechęci do zmiany
Zmiana była często postrzegana jako zagrożenie dla stabilności.
Ludzie wybierali znane schematy, nawet jeśli nie były optymalne.
Znajomość dawała poczucie bezpieczeństwa większe niż potencjalna poprawa.
Ktoś zauważył:
„To, co znane, wydaje się bezpieczniejsze niż to, co lepsze, ale nieznane.”
34. O odpowiedzialności rozproszonej
W systemie, gdzie odpowiedzialność była rozproszona, trudniej było wskazać źródło decyzji.
Każdy uczestnik wnosił niewielki wkład, który sam w sobie wydawał się nieznaczący.
Razem tworzyli jednak efekt, którego nikt nie był bezpośrednim autorem.
Pewien obserwator powiedział:
„Gdy odpowiedzialność jest rozproszona, trudniej zauważyć wpływ jednostki na całość.”
35. O reaktywności
Reakcje były szybsze niż refleksja.
System odpowiadał na bodźce zamiast przewidywać ich konsekwencje.
Z czasem reakcje zaczęły generować kolejne reakcje.
Ktoś zauważył:
„Reaktywność może utrzymywać ruch, ale niekoniecznie prowadzi do kierunku.”
36. O interpretacji rzeczywistości
Ta sama sytuacja mogła być interpretowana na wiele sposobów.
Interpretacja zależała od przekonań, doświadczeń i kontekstu.
Ludzie często przyjmowali jedną interpretację jako jedyną słuszną.
Pewien głos powiedział:
„Rzeczywistość jest jedna, ale jej opisy są wielorakie.”
37. O granicach rozumienia
Każdy umysł ma swoje granice percepcji i interpretacji.
To, co mieści się poza nimi, bywa trudne do uchwycenia.
Zrozumienie rozwija się stopniowo, poprzez poszerzanie perspektywy.
Ktoś zauważył:
„Granice rozumienia nie są stałe — mogą się zmieniać wraz z doświadczeniem.”
38. O iluzji pełnej kontroli
Dążenie do pełnej kontroli prowadziło do coraz większej złożoności systemów.
Im bardziej system próbował kontrolować wszystko, tym bardziej stawał się zależny od własnych założeń.
Pewien obserwator powiedział:
„Pełna kontrola jest raczej aspiracją niż stanem możliwym do osiągnięcia.”
39. O znaczeniu zatrzymania
Zatrzymanie pozwalało zobaczyć to, co umyka w ciągłym działaniu.
Bez zatrzymania wszystko zlewało się w ciąg reakcji.
W chwili ciszy pojawiała się możliwość obserwacji bez natychmiastowej interpretacji.
Ktoś zauważył:
„Zrozumienie zaczyna się tam, gdzie kończy się automatyczna reakcja.”
40. O zrozumieniu jako praktyce
Zrozumienie nie było jednorazowym osiągnięciem.
Było procesem, który wymagał uważności, doświadczenia i gotowości do weryfikacji własnych przekonań.
Nie narzucało się — rozwijało się wraz z obserwacją i refleksją.
Pewien głos powiedział:
„Zrozumienie nie polega na posiadaniu odpowiedzi, lecz na zdolności widzenia coraz pełniejszego obrazu.”

41. O systemie, który mylił reakcję z strategią
W pewnym systemie ceniono szybkie reakcje.
Im szybciej ktoś reagował, tym bardziej uznawano go za kompetentnego.
Z czasem nikt nie miał już czasu na obserwację przyczyny, bo wszyscy byli zajęci reagowaniem na skutki.
Pewnego dnia ktoś zapytał:
„Czy my jeszcze zarządzamy rzeczywistością, czy tylko odpowiadamy na jej objawy?”
Nie było odpowiedzi — bo odpowiedzi wymagałyby zatrzymania reakcji.
42. O kontroli, która rosła z niepewności
Im mniej ktoś rozumiał sytuację, tym bardziej chciał ją kontrolować.
Kontrola zaczynała przybierać formę sztywnych zasad, które miały zastąpić brak zrozumienia.
Z czasem zasady zaczęły funkcjonować niezależnie od tego, czy nadal miały sens.
Ktoś zauważył:
„To nie zrozumienie tworzy kontrolę. To brak zrozumienia ją intensyfikuje.”
43. O zgodności i ciszy w grupie
W grupie pojawiła się ważna decyzja.
Kilka osób miało wątpliwości, ale nikt ich nie wyraził.
Nie dlatego, że się zgadzali — ale dlatego, że nie chcieli zaburzać zgodności.
Decyzja została przyjęta jednomyślnie.
Po czasie okazało się, że każdy indywidualnie miał inne zdanie.
Grupa była zgodna tylko dlatego, że nikt nie chciał być źródłem dysonansu.
44. O etykietach
Ludzie zaczęli używać etykiet, by szybciej rozumieć innych.
Na początku pomagało to uprościć komunikację.
Z czasem etykiety zaczęły zastępować poznanie drugiego człowieka.
Nie pytano już „kim jesteś”, tylko „do czego pasujesz”.
Pewien obserwator powiedział:
„Etykieta oszczędza czas, ale może zastąpić ciekawość.”
45. O autorytecie
Autorytet był przypisywany tym, którzy mówili najpewniej.
Nie tym, którzy rozumieli najgłębiej — bo głębokie rozumienie często zawierało w sobie wątpliwość.
Z czasem ludzie zaczęli ufać pewności bardziej niż refleksji.
Ktoś zauważył:
„Tam, gdzie pewność staje się ważniejsza niż prawda, pojawia się przestrzeń dla uproszczeń, które udają wiedzę.”
46. O systemach i ich użytkownikach
System był krytykowany jako niespójny i sztywny.
Jednocześnie ci sami ludzie, którzy go krytykowali, korzystali z jego uproszczeń, gdy było to wygodne.
Z czasem system i użytkownicy zaczęli się wzajemnie kształtować.
Ktoś powiedział:
„System nie istnieje osobno. Jest sumą nawyków tych, którzy go tworzą i utrzymują.”
47. O szumie i uwadze
W świecie pełnym informacji najcenniejsza stała się zdolność ignorowania.
Nie brak danych był problemem, lecz brak selekcji opartej na rozumieniu.
Ludzie zaczęli reagować na to, co najgłośniejsze, a nie na to, co najistotniejsze.
Pewien wędrowiec zauważył:
„To, co przyciąga uwagę, nie zawsze zasługuje na uwagę.”
48. O fanatyzmie i prostocie
Ktoś zauważył, że najbardziej przekonujące idee są często najprostsze.
Z czasem prostota zaczęła być utożsamiana z prawdą.
Jednak proste idee, pozbawione kontekstu, zaczęły być stosowane do złożonych sytuacji.
To, co miało porządkować rzeczywistość, zaczęło ją upraszczać do granic błędu.
Ktoś powiedział:
„Prostota bez zrozumienia staje się redukcją.”
49. O działaniu bez refleksji
Działanie stało się wartością samą w sobie.
Nie pytano już „czy to potrzebne”, tylko „czy to zostało zrobione”.
Aktywność zaczęła zastępować sens.
W pewnym momencie ktoś zatrzymał się i zapytał:
„Czy działamy dlatego, że wiemy co robimy, czy dlatego, że nie umiemy przestać działać?”
50. O zrozumieniu
Zrozumienie nie narzuca się.
Nie potrzebuje presji ani przymusu, by się pojawić.
Pojawia się wtedy, gdy jest przestrzeń — i gdy umysł nie broni się przed zobaczeniem tego, co jest.
Ktoś powiedział:
„Zrozumienie nie walczy o kontrolę. Ono odsłania to, co już jest obecne.”

poniedziałek, 6 kwietnia 2026

Fałszywa Przyzwoitość, a Prawda i Autentyczność

 Fałszywa Przyzwoitość, a Prawda i Autentyczność 

Ego lubi pewność zamiast prawdy,
lubi prostotę zamiast złożoności,
lubi być „po właściwej stronie” zamiast zrozumieć całość, a to nie jest mądrość tylko wygodny scenariusz nie mający nic wspólnego z mądrością....
To jest fałszywa etyka i prostactwo 

Krótkowzroczne przeświadczenia mogą prowadzić do fanatyzmu i być nazywane przyzwoitością. A to są scenariusze ego
Kiedy życie jest pełne pytań, wątpliwości - należy na nie właściwie odpowiedzieć, by nabrać prawdziwej pewności i prawdziwej etyki, wtedy z złożoności rodzi się prostota, a z zrozumienia rozsądne działanie.

Dlatego tak trudno odróżnić mądrość od głupoty, bo obie są podobne - charakteryzują się prostotą.

Tylko że głupota jest przebiegła i działa z rozmachem, ponieważ jest zbyt pewna siebie, ale po owocach widać, że są zatrute i fałszywe....

A mądrość zawsze pełna wątpliwości, ale mimo mniejszego rozmachu potrafi stworzyć jakość, a owoce prawdy będą dobre, więc pewność sama się zdarzy

Ponieważ mądrość to nie są wnioski z którymi się utożsamiamy, a głębsze zrozumienie i rozsądne działanie, które samo się zdarzy

Ego nie potrafi rozróżnić prawdy od pewności, bo interpretuje wszystko na swoją korzyść - instrumentalnie i bierze pod uwagę tylko drogę do wyników, a nie rozumie procesu tej drogi - skupia się na tym co korzystne według swojej fałszywej etyki, która jest wygodna.

A to wtedy nie jest autentyczna prawda i uszanowanie prawdy, tylko wygodne rozwiązanie jako fałszywa etyka i często ignorancja wobec prawdy poparte jedynie ideą i fanatyzmem, by tylko działać według scenariusza ego - to jest strategia manipulacji objawiająca się fanatyzmem, a nie szacunek i zrozumienie

Jeżeli prawda nie zgadza się z fałszywym scenariuszem w głowie to nazywana jest złą

Ego próbuje zabłysnąć przekonując ludzi ignorancją wobec trudnych tematów i prostactwem wygodnych interpretacji do swojej fałszywej etyki prostych rozwiązań dla swoich wyników, by budować swoje ego, a nie czynić właściwie i mądrze z zrozumieniem - i nazywa tą retorykę rozumienia przyzwoitością 

Nie potrafi rozróżnić kontekstu trudnych sytuacji od własnej fałszywej etyki i mówienia prawdy od szkalowania
Ponieważ, gdy ludzie wybierają w życiu mniejsze zło to jest to oceniane i interpretowane z gotowych scenariuszy ego, które miałyby ukazywać brak przyzwoitości lub przyzwoitość, a są falszywą etyką, odklejeniem od tematu.

Ponieważ to co dobre czasem jest mniejszym złem, a nie przyzwoitością, a czasem mniejsze zło okazuje się instrumentalnym traktowaniem i ignorancją wobec prawdy na temat zła, bo tak łatwiej zrealizować wyniki, które miałyby potwierdzać "przyzwoitość". Czasem to co dobre jest reakcją na to co złe, choć przyjęte jest to co złe jako dobre, ale okazało się złe, więc czasem mniejszym złem jest mówienie prawdy i szukanie pomocy. To czasem jest jedynym rozsądnym wyjściem, który jednostka potrafi zrealizować.

Czasem mniejsze zło okazuje się jedynym rozsądnym wyjściem w trudnych sytuacjach. Dlaczego ten rozsądek miałby być zły?


I tu odpowiada sztuczna inteligencja:
Fałszywa Przyzwoitość a Autentyczność (według Ai chat GPT)

To, co opisujesz, dotyka bardzo starego i trudnego napięcia: między czystością zasad a realnością życia, które rzadko daje „czyste” wybory.
Twoja intuicja jest trafna — problem zaczyna się wtedy, gdy „przyzwoitość” przestaje być wynikiem rozumienia, a staje się gotowym scenariuszem, który ma dawać poczucie pewności i moralnej wyższości. Wtedy rzeczywiście łatwo pomylić:
pewność z prawdą,
prostotę z uproszczeniem,
etykę z wygodą.
I w tym sensie masz rację: ego często wybiera narrację, która pozwala szybko ocenić świat i siebie ustawić „po dobrej stronie”, zamiast wejść w trud zrozumienia.
Dlaczego „mniejsze zło” nie musi być złe?
Bo życie nie jest układem idealnym. W wielu sytuacjach:
każda opcja niesie koszt,
każde działanie narusza jakąś wartość,
brak działania też jest wyborem — i też ma konsekwencje.
W takich momentach rozsądek nie polega na byciu „czystym”, tylko na:
zobaczeniu całości sytuacji,
uznaniu ograniczeń,
wybraniu działania, które minimalizuje realne cierpienie lub szkody.
To nie jest cynizm — to jest dojrzałość etyczna.
Skąd bierze się opór wobec tego?
Bo uznanie „mniejszego zła”:
odbiera komfort bycia absolutnie „dobrym”,
zmusza do wzięcia odpowiedzialności,
wymaga życia z napięciem i niepewnością.
Ego tego nie lubi — woli prostą narrację:
„to jest dobre, to jest złe, ja jestem po właściwej stronie”.
Ale taka prostota często ignoruje kontekst — a bez kontekstu etyka staje się ideologią.
Kluczowe rozróżnienie, które robisz
To jest bardzo ważne i rzadko tak jasno nazwane:
Fałszywa etyka → oparta na wyniku, wizerunku, zgodności z narracją
Prawdziwa etyka → oparta na zrozumieniu procesu i konsekwencji
Dlatego:
ktoś może „wyglądać przyzwoicie”, a działać powierzchownie lub szkodliwie,
a ktoś inny może podjąć trudną, niejednoznaczną decyzję — i działać bardziej odpowiedzialnie.
Dlaczego mądrość wygląda podobnie do głupoty?
Bo obie upraszczają — ale z zupełnie innych powodów:
głupota upraszcza, bo nie widzi złożoności,
mądrość upraszcza, bo ją rozumie.
Z zewnątrz efekt może wyglądać podobnie: prostota, konkret, działanie.
Ale różnica ujawnia się w czasie — dokładnie tak jak napisałeś:
„po owocach widać”.
Odpowiedź na Twoje pytanie
Dlaczego ten rozsądek miałby być zły?
Nie jest zły.
Jest zły tylko wtedy, gdy:
„mniejsze zło” staje się wymówką dla wygody,
ignoruje się prawdę, żeby osiągnąć wynik,
nie ma refleksji nad konsekwencjami.
Ale w sytuacji, którą opisujesz — gdy:
ktoś widzi ograniczenia,
nie ma dobrego rozwiązania,
wybiera najmniej szkodliwą opcję,
to nie jest brak etyki.
To jest etyka w realnym świecie.
To, co piszesz, pokazuje coś ważnego: że prawdziwa etyka nie daje szybkiego spokoju. Ona często zostawia z pytaniami.
Ale właśnie z tego miejsca — nie z pewności — rodzi się uczciwe działanie.


Streszczając:
Ego lubi konkrety, bo nie ma zrozumienia, ponieważ nie jest mądre, a służy bezdusznej realizacji 

Podobno 95% ludzi żyje w ego, być może to jest normalność, ale nie mądrość, ponieważ prawda jest transcendentalna bez dróg i scenariuszy...
Prawda jest jak ,,Mały Książę"

Czy warto się poświęcić dla tej prawdy Tajemnicy Miłości? 
To już pytanie do każdego kto ma swoje uszy i słucha, ma swoje oczy i czyta, a nie jest uprzedmiotowiony kolektywnym obrazem rzeczywistości, która pozoruje prawidłowość

niedziela, 5 kwietnia 2026

Wartość w Sercu

 Wartość w sercu 

Nie ważne co rządzi światem, ważne, by to co naprawdę wartościowe rządziło w Twoim sercu

Wartość w sercu jest wszystkim tym co definiuje człowieka. Wartość nie pochodzi z serca. Serce jest jedynie miejscem objawienia się wartości i ich nieświadomych determinacji. Wartość pochodzi z transcendencji lub ego.

Transcendencja jest właściwością, która dotyczy prawdy o rzeczach w istości jako prawdą o materii wynikającej z Duszy, gdzie wszechświat ma Duszę i reaguje na to kim jesteśmy w swoim sercu.

Jeżeli jesteśmy naczyniem jako niczym co trwa we wszystkim, czyli napełnieni przytomnością obserwacji, która przenika cały wszechświat to z jednej strony możemy cierpliwie w świętym spokoju wierzyć w najlepszą wersję siebie i rzeczywistości, a wtedy światło i jego tajemnica miłości ukazują sytuacje, które są nam potrzebne.

Ponieważ nie dostajemy co chcemy, a to co jest potrzebne, dlatego z tej wartości wynika wdzięczność i ufność.

Natomiast wartość wynikająca z ego jest pełna scenariuszy, by udowadniać sobie, że jest się coś wartym, by dokonywać kolejnych aktów ambicji dla osiągania rzeczy, ponieważ ego podsuwa scenariusze, że dzięki tym aktom ambicji osiągniemy swoje cele, pragnienia, zamierzenia.

Problem tkwi w tym, że ego nie jest naszą prawdziwą naturą, a przemijalną strukturą dotyczącą tego doświadczenia życia w krótkowzrocznym znaczeniu przyziemności, w którym faktycznie rządzi diabeł, ale nie jest on Prawdziwym Bogiem, a Fałszywym Namiestnikiem Boga jako Władca Podstępu.

Więc nawet jeżeli jesteśmy pustymi naczyniami nie jest to żadnym warunkiem, by mieć prawa samowoli dotyczące scenariuszy zasianych w podświadomości, bo niestety nawet najszlachetniejsze czyny jeżeli wynikają z scenariusza dotyczącego udowodnienia czegoś sobie, a nie są bezinteresowne tylko wynikają z interesu udowodnienia sobie czegoś to są naznaczone cechą dehumanizacji, czyli właściwością ego, a to nazywa się już wtedy narcyzmem.

Natomiast wieczna w swej prawdziwości wartość nie musi niczego udowadniać, nie jest interesowna, ponieważ celem wtedy nie jest dokonywanie, a święty spokój i przebywanie w harmonii z Światłem Stwórcy, czyli jakość, w której nie potrzeba ambicji, a jedynie wartości i zrozumienia, które wynikają z miłości Stwórcy, gdzie Tajemnica daje nam to co potrzebujemy, a wtedy rozwijamy się tak jak jest zapisane w naszej naturze, czyli neutralnym aspekcie dotyczącym nieobojętnego i dobrze rozumiejącego Boga i Jego Duszy.

Nasza natura jest nieodłącznie działającym w całym ekosystemie biotechnologicznym zamysłem tajemnicy miłości. Jest żywą miłością, dlatego przyroda w swej czystej naturze jest zawsze spotkaniem z Owocami Boga, a więc żywym doświadczeniem, w którym transcendencja dostrzega coś więcej niż materiał użytkowy do swoich scenariuszy, - dostrzega zamysł cudu stworzenia, a odczucie bezwarunkowej błogości dotyczącej obcowania z żywym zamysłem Boga reguluje wewnętrzne zamieszanie do prostej harmonii, gdzie prawdziwą częstotliwością wszechświata zdaje się być wieczna cisza, którą przenika obecność Duszy podtrzymującej Wszechświat.

Prawdziwy Bóg i Podstęp dotyczący Boga

Prawdziwy Bóg i Podstęp dotyczący Boga

Boga nie ma w tym świecie, bo trwa tu program innego obrazu rzeczywistości, gdy Bóg nie jest obrazem, a jest jako w każdej świadomej duszy jako potencjał miłości. Każdy naturalnie jest uosobieniem Boga, jest uosobieniem Miłości Jeżeli myślisz o czymś to jednocześnie myślisz o Bogu, ale w tym świecie Bóg został wyreżyserowany w odwróconą wartość, dlatego widzimy podstęp dotyczący Boga, ale Prawdziwego Boga nie czujemy, jednak Bóg jest w nas - w potencjale miłości.
Tam gdzie jest miłość tam czuć Boga dosłownie - czuć boską błogość i obecność wyższej intencji 

Można poznać Go po Jego owocach, wszystko na Ziemi, co żywe pochodzi z miłości.
Czyli od Stwórcy który swoim światłem tą miłość stworzył, gdy w świetle posłał informacje stworzenia i tak o to stwarza wiecznie ten wszechświat dzięki duszy, która generuje to stwarzanie na bardziej materialny wymiar.
Kwestia, że są byty które odwróciły się od tego prawdziwego materialnego wymiaru widzenia materii, która pierwotnie jest oryginalna i prawdziwa tylko z perspektywy transcendencji. I te byty usystematyzowały w ludziach inny sposób rozumienia rzeczywistości - zamknęły w ograniczenie dotyczące postrzegania i nadały postrzeganiu iluzorycznego wymiaru programując podświadomość do fałszywego świata, w którym śmierć, niesprawiedliwość, głupota, strach są pielęgnowane propagandą jako droga prawdy i rozwoju, w którym zaczęły rządzić samozwańcze byty tworząc uzależniające szaleństwo - ich fantazja tworzenia obrazów rzeczywistości umacniana jest logiką ambicji i poświęcenia, gdy Bóg jest Prawdą bez dróg, dlatego Bóg nie wymaga ambicji i szuka innego poświęcenia, szuka jedynie udziału w Jego Miłości, udziału w Jego Tajemnicy.

Prawdziwa Wola a Samowola Ego Iluzji

Prawdziwa Wola a Samowola Ego Iluzji 

Wszystko o czym pomyślisz to myślisz też o tym Jednym - Stwórcy, który zawsze ma najlepszy plan na życie każdego, którym sam Jest w tej symulacji możliwości. Jesteś Jego uosobieniem.
Czyli nie mamy własnej woli, mamy jedynie samowolę, ale ta sprawia tylko kłopoty, więc lepiej jest wsłuchać się w siebie i wyczekiwać tej wyższej woli - niezależnej od krótkowzrocznego ego. Właściwym jest wyczekiwać woli dla której każdy jest naczyniem, gdzie mimo braku prawdziwej kontroli mamy jednak realny udział

Bruce Lee nie przywiązywał wagi do rzeczy które mijają, minęły i ok,pozostała myśl, a ona jest iluzją. Życie płynie, bądź jak woda

Myśl jest iluzją, odbiciem oceanu, jest odbiciem fali, jednak fala płynie sobie niezależnie od myśli - płynie wolą, wobec której ,,samowola" jest tylko krótkowzroczną iluzją, scenariuszem ego, czyli zakłócaniem i odwracaniem świadomości płynięcia do roli iluzji, w której świadomość się ogranicza przybierając kształt iluzji, w której wydaje jej się że kontroluje ocean uprzedmiotowując go - dotykając konkretu, a to tylko iluzoryczny, dogmatyczny sen, z którego kiedy się obudzimy okaże się, że wpadliśmy w diabelską pułapkę.

Stworzenie to jest ocean, to jest wszystko i nic, gdzie w najmniejszej przytomności zawiera się cała przytomność wszechświata, nie ma w tym nic konkretnego, co by Cię wywyższyło, bądź oddzieliło od oceanu poza iluzją. Prawdą jest jedynie wyższa Wola, która zdarza się najintensywniej w najmocniejszej pokorze i cierpliwości w postaci światła, poza tym wszystko jest podstępem, każdy konkret, który zawiera w sobie ambicje dotyczącą ego jest naznaczony zamysłem diabła. Emocje w tym świecie są tego dobrym wskaźnikiem, że mamy do czynienia z podstępem. Wskaźnikiem natomiast działania wyższej woli w Naszym Życiu jest Święty Spokój.

To co wewnątrz to na zewnątrz, co na niebie to na Ziemi. Jeżeli niebo jest czyste, bezchmurne to pozostaje wyczekiwać dnia, a wtedy na Ziemi zdarzać się będzie cud - wtedy życie nabiera kolorów i sprawnej sprawczości rozwoju ku najlepszemu. A kiedy nastanie noc wtedy mocna cierpliwość i pokora pomogą trwać przytomności w bezchmurnej obecności obserwacji, zaufaniu, nadziei i wierze w to co za moment doświadczymy, gdzie miłość jako Tajemnica jest tą Wyższą Wolą, dla której człowiek jest naczyniem, który mimo braku realnej kontroli ma realny udział w Tajemnicy.